|
Na ćwierćfinale zmagania w klubowych Mistrzostwach Polski zakończyły młodziczki i juniorki młodsze Gimnazjalnego Uczniowskiego Klubu Sportowego „Dwójka” Łomża. I choć łomżynianki pożegnały się z rozgrywkami, to zrobiły to z podniesionym czołem.
Miłą niespodziankę sprawiły młodziczki. Dziewczęta, które trenują od niecałego roku (a co niektóre zaledwie od sześciu miesięcy) na rozegranym w Kwidzynie turnieju ćwierćfinałowym zajęły trzecie miejsce. Podopieczne Stanisława Niedbały uległy gospodyniom spotkania – drużynie MTS Kwidzyn (w jej szeregach występuje kilka dziewcząt, które w ubiegłym roku zdobyły tytuł Mistrzyń Polski) 6:32, a później wygrały z „Orlikiem” Reszel 30:20 i przegrały z Varsovią Warszawa 12:20.
- Wynik spotkania z Kwidzyniem i Varsovią jest jednak mylący – podkreśla Stanisław Niedbała. – Z Kwidzyniem do 20 min przegrywaliśmy tylko 5:8 i mieliśmy dwa rzuty karne, by doskoczyć rywala na jedną bramkę. Zawiodła jednak skuteczność. Z tym elementem mieliśmy zresztą problem w każdym spotkaniu i niestety miał on decydujący wpływ na wyniki meczów z gospodyniami i warszawiankami. Ale mimo tego jestem bardzo zadowolony z dziewcząt. Choć trenują niecały rok słyszałem bardzo pochlebne opinie o ich grze i to z ust trenerów prowadzących swoje podopieczne już przynajmniej od czterech lat.
Drużyna z Kwidzynia była także przeciwnikiem juniorek młodszych „Dwójki”. W rozegranym Giżycku kilka dni wcześniej turnieju łomżynianki musiały się zmierzyć także z drużynami CHKS Łódź i MTS Giżycko. Niestety, mimo ambitnej postawy podopieczne Stanisława Niedbały przegrały wszystkie swoje spotkania („Dwójka” Łomża – Łódź 17:30, „Dwójka” Łomża - Giżycko 20:29, „Dwójka” Łomża – Kwidzyn 19:36). Zadanie „Dwójce” utrudniał fakt, że już w pierwszym meczu kontuzji kolana nabawiła się Anna Sobolewska.
- Niestety nie mogliśmy należycie przygotować się do tych zawodów i to niestety wyszło w ćwierćfinałach – przyznaje Niedbała. – Nawiązywaliśmy walkę z tymi zespołami, ale w końcówkach każdej części gry dawały znać o sobie braki kondycyjne. Niestety. W naszym województwie w rozgrywkach gra się połowy po 15 min. A w każdym innym województwie gra się ligi, gdzie jedna połowa trwa 30 min. I do czasu jak dziewczęta miały siły, to walczyły. I nie ma co ukrywać. Pozostałe zespoły były od nas wyraźnie lepsze.
Opiekun „Dwójki” już zapowiada, że będzie wnioskować do Podlaskiego ZPR o wydłużenie czasu gry i zreorganizowanie rozgrywek. To ma pomóc szczypiornistkom lepiej przygotować się do zmagań na arenie ogólnopolskiej. |